Czy Dolny Śląsk będzie finansować In Vitro?

Czy Dolny Śląsk będzie finansować In Vitro?
źródło: poradnia.pl

Przed kilkoma dniami do marszałka Województwa Dolnośląskiego trafił apel stowarzyszenia Nowy Wrocław. Autorzy wniosku chcą, aby władze województwa dopłaciły do programu In Vitro. Wstępnie mówi się o milionie złotych rocznie.

Niech Czytelnik pozwoli, że odpuszczę sobie ocenę samego In Vitro. Chętnie podzielę się swoimi przemyśleniami, tak jak robiłem to nie raz w innych „sprawach bio-etycznych”, ale teraz ważniejsze jest coś innego.

Marszałkowi złożono właśnie propozycję, aby wspólne pieniądze wydał na czyjeś prywatne potrzeby. Nie jest po prostu uczciwie, gdy wspólne środki przeznacza się na osobiste sprawy niektórych. Niezależnie od tego, jakie to potrzeby. Każdy może prosić innych, aby mu coś kupili lub zapłacili za niego i każdy może dobrowolnie to zrobić. Sięgając po pieniądze publiczne kończy się dobrowolność i zaczyna się przymusowe finansowanie czyjegoś życzenia.

Nie ma znaczenia, czy uważamy tę metodę za dobrą czy złą. Jaka by nie była, nie powinna być finansowana z budżetu.

Pół biedy, gdy wszyscy się zgadzają. W tym jednak przypadku sprawa nie jest akceptowana przez część ludzi, którzy się na te wspólne pieniądze złożyli płacąc podatki. Jeśli województwo zacznie opłacać In Vitro, to również osoba sprzeciwiająca się tej metodzie będzie musiała ją współfinansować!

Nie chodzi więc tylko o to, że co to mogło pójść na wspólne cele (prawie bym zapomniał: milion dany na In Vitro oznacza brak miliona na budowę dróg, zbiorników retencyjnych, straż pożarną…) zostanie przekazane na osobiste potrzeby. Chodzi też o to, że ta decyzja uderza w taką zwykłą uczciwość. Czy wegetarianin byłby zadowolony, gdyby kazano mu dopłacić do budowy rzeźni?

Podobny pomysł był przedstawiony Radzie Miejskiej we Wrocławiu. Na szczęście projekt odrzucono, a przyczynili się do tego radni… Platformy Obywatelskiej. Klub się podczas głosowania podzielił i zwolennicy tej uchwały nie uzyskali większości. Jestem pozytywnie zaskoczony. Bardzo tym radnym dziękuję i biorę to jako naukę, żeby nie oceniać wszystkich przez pryzmat partii.

Pomysł jest jeszcze w fazie projektu, zatem stosunkowo łatwo go zatrzymać. Bo on jest - jak widać po powyższym - możliwy do zatrzymania. Trzeba się zastanowić, co można zrobić. I to zrobić.

in vitro milion złotych marszałek województwa sejmik wojewódzki województwo dolnośląskie finansowanie in vitro Nowy Wrocław

Reklama
Udostępnij tę dyskusję na
Jaskóła
Jaskóła 23 marca o 13:22

Są też inne metody jak naprotechnologia, ale o tym się nie mówi, bo jest silne lobby pro in vitro...

Lubię to! 4
hate
hate 23 marca o 13:17

Temat rzeka. Szkoda, że nie ma przycisku "Nie Lubię Tego".

Lubię to! 0
Gosia
Gosia 23 marca o 11:58

Również jestem oburzona tym co pan napisał. Nie życzę panu, aby był pan w podobnej sytuacji jak ludzie, którzy nie mogą mieć dzieci.

Lubię to! 0
Karolina
Karolina 23 marca o 11:35

Jestem oburzona czytając ten tekst! W głowie się nie mieści, co Pan ma w głowie pisząc ten tekst. Co to za porównanie: dziecko z rzeźnią? Za koszt 1 in vitro wybuduje Pan 5 cm drogi?!!! Jakim trzeba być człowiekiem żeby tak pisać, tak porównywać.

Lubię to! 0
Marcin
Marcin 23 marca o 08:38

Panie Kubo, jak in vitro można nazwać czyjąś prywatną potrzebą? Czy Pan w ogóle przemyślał temat, o którym się Pan wypowiada, czy pierwsze co przyszło na myśl przelał Pan na ekran komputera? I co to za porównanie wegetarianina z budową rzeźni do ludzi chcących mieć dzieci?

Lubię to! 1
Jakub Malicki
Jakub MalickiMarcin 24 marca o 16:46

Panie Marcinie, proszę mi wierzyć, że przemyślałem. Wahałem się do końca, bo spodziewałem się, że będą próby robienia ze mnie potwora bez serca dlatego, że zależy mi na sprawiedliwym i równym traktowaniu. In Vitro nazywam potrzebą prywatną, bo taką potrzebą ono jest. Nie wiem gdzie Pan znalazł porównanie wegetarianina do ludzi chcących mieć dzieci - takiego porównania tu nie ma. Ja porównałem do wegetarianina ludzi PRZECIWNYCH procedurze In Vitro. Może podam inne porównania: czy ateista byłby zadowolony, gdyby kazano dopłacić mu do budowy świątyni jakiejś religii? Czy zwolennik jednej partii byłby zadowolony, gdyby kazano mu dopłacić na kampanię innej? I wreszcie: czy osoby oburzone moim tekstem byłyby zadowolone, gdyby kazano im (poprzez podatki) płacić mi za pisanie kolejnych, podobnych tekstów? Otóż tak właśnie będą się czuli ludzie, którzy z jakiś powodów nie chcą In Vitro.

Lubię to! 0

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. dolny-slask24h.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.