Dwie wyborcze niespodzianki

Dwie wyborcze niespodzianki
Wyniki niemieckich wyborów, ostatnie 15 lat. Opracowanie własne, na podstawie danych wikipedii

Wybory w Niemczech ujawniły kilka ciekawych tendencji. Warto przeanalizować, co zmienia się w polityce naszego sąsiada.

Przypomnę jak zmienił się układ sił w porównaniu do poprzednich wyborów. W roku 2013 wyniki wyglądały tak: CDU/CSU 41,6%,  SPD 25,7%, Lewica 8,6%, Zieloni 8,4%, FDP 4,8%, AfD 4,7% a pozostałe partie 6,2% głosów. W Bundestagu znaleźli się przedstawiciele czterech ugrupowań. Liberałowie z FDP po raz pierwszy w historii RFN nie wprowadzili swoich deputowanych, ponieważ nie przekroczyli pięcioprocentowego progu wyborczego.

Jak Niemcy zagłosowali w tym roku? CDU/CSU 33%,  SPD 20,5%, AfD 12,6%, FDP 10,7%, Lewica 9,2%, Zieloni 8,9% zaś inne partie uzyskały w sumie 5,1% głosów. Teraz w parlamencie znajdą się przedstawiciele aż sześciu partii.

Słabnięcie establishmentu

Dwie główne siły polityczne Niemiec, CDU/CSU i SPD, mimo utrzymania pozycji, tracą poparcie wyborców. Poprzednio otrzymały w sumie 67,3% głosów, co oznacza, że dwóch na trzech Niemców popierało duopol tych głównych i centrowych pod względem ideowym, sił politycznych kraju. Liczba głosów dla głównych graczy spadła do 53,5%. To znaczy, że obecnie tylko nieco ponad połowa Niemców ufa ugrupowaniom, które mają tradycję rządzenia w kraju. Niemcy wyraźnie odchodzą od centrum, choć tezy o radykalizowaniu się wyborców są na dziś jeszcze przesadzone. Wyborcy szukają alternatyw (dla Niemiec?) i potrzebują nowych partii.

Wzrost nastrojów antyimigranckich

Wysoki wynik AfD, partii mocno krytykującej „politykę otwartych drzwi”, świadczy o rosnącej niechęci do przyjezdnych. Skala poparcia dla wielu była ogromnym zaskoczeniem. Chociaż sam byłem niemal pewien, że Alternatywa przekroczy próg wyborczy, to aż takiego poparcia się nie spodziewałem.

Powrót liberałów do Bundestagu

Trzeci warty odnotowania fakt, to wynik FPD. Osobiście to było dla mnie najbardziej zaskakujące. Bardziej niż wejście AfD do Bundestagu, które to obserwując rzeczywistość można było przecież przewidzieć. Gdy w roku 2013 liberałowie znaleźli się poza parlamentem brałem pod uwagę możliwość zupełnego zniknięcia tej partii. Tymczasem FPD odbiła się od dna, przeskoczyła Lewicę i Zielonych wracając do gry z całkiem dobrym wynikiem. Na chwilę obecną nie mam pojęcia, jak oni to zrobili, ale nie ulega wątpliwości, że FDP i AfD to najwięksi zwycięzcy tych wyborów.

Co dalej?

SPD zastrzegła, że nie utworzy „wielkiej koalicji” z CDU/CSU, więc rozważany jest wariant działającej niekiedy na poziomie landów „koalicji jamajskiej”. W jej skład, oprócz CDU/CSU (której kolorem jest czarny) FPD (żółty) i Zieloni. Czy liberałowie, którzy świeżo odzyskali popularność zdecydują się wejść w koalicję z coraz mniej lubianą partią kanclerz Merkel? Jak na razie mamy już pierwszy parlamentarny konflikt: SPD, Lewica, Zieloni oraz FPD odrzuciły kandydata AfD na stanowisko wiceszefa Bundestagu.

Co to może oznaczać dla Polski?

Nie należy się spodziewać, że Alternatywa dla Niemiec będzie życzliwa wobec Polski. AfD została poparta przez osoby, które naszemu krajowi dobrze nie życzą, takie jak Erica Steinbach. Możliwe, że nowa siła niemieckiego parlamentu będzie otwarcie niechętna Polsce i już pojawiły się wizje tego, co miałoby się stać, gdyby AfD przejęła pełnię władzy. Abstrahując od tego, czy to na tę chwilę w ogóle możliwe, te nasuwa się pytanie, co jest gorsze. Czy to, że sąsiednim krajem rządzi partia otwarcie i żywiołowo nas nienawidząca (o ile AfD rzeczywiście aż tak do nas podchodzi), czy politycy, którzy w sumie to nic przeciwko nam nie mają, ale jednak widzą nas w roli wasala? Czasami otwarty konflikt może być mniej groźny niż ukryty.

Sama AfD jest ciekawa, ponieważ powstała jako partia skupiająca się nie na kwestiach imigranckich i narodowych, ale ekonomicznych. Założyciele AfD rozpoczęli od krytyki euro i innych unijnych rozwiązań oraz propozycji reformy przerośniętej ich zdaniem administracji w samych Niemczech. Napływ nowych członków spowodował przesunięcie partii w kierunku nacjonalizmu i zmianę „tematów”, którymi zaczęła się ona zajmować. Napływ osób o nastawieniu nacjonalistycznym mógł być spowodowany rozbiciem przez niemieckie służby bezpieczeństwa Narodowej Partii Niemiec i szukaniem przez jej działaczy i sympatyków nowych możliwości działania. Te dwa ostatnie zdania dedykuję wszystkim, którzy tak bardzo cieszyli się z rozbicia NPD.

Sam zastanawiam się jak ocenić wynik niemieckich wyborów. Chętnie dowiem się, co sądzą o tym Czytelnicy.

Niemcy wybory wybory parlamentarne Bundestag sąsiedzi CDU/CSU SPD Lewica Zieloni FDP AfD

Reklama
Udostępnij tę dyskusję na

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. dolny-slask24h.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.