Skra z pucharem!

Skra z pucharem!
Świętująca Skra./fot. Jakub Malicki

Pełne dramatycznych zwrotów akcji i niezapomnianych emocji finałowe spotkanie o Puchar Polski we wrocławskiej Hali Orbicie zakończyło się tryumfem zespołu z województwa łódzkiego.

To jednak idąca przez cały turniej jak burza ZAKSA znakomicie rozpoczęła finałowe spotkanie. Początkowo wydawało się, że podobnie będzie także w najważniejszym meczu. Kędzierzynianie znakomicie rozpoczęli mecz, schodząc na pierwszą przerwę techniczną w inauguracyjnej partii z prowadzeniem 8:1.

Skra nie radziła sobie w przyjęciu z zagrywką Dawida Konarskiego, co ułatwiało kędzierzynianom zadanie. Na drugiej przerwie technicznej na tablicy widniał wynik 16:8 i do końca seta ZAKSA tylko powiększała przewagę, ostatecznie rozbijając bełchatowian 25:12.

W drugiej partii żółto-czarni wzięli się w garść. Co prawda po zepsutej zagrywce i zablokowanym przez Gładyra ataku kędzierzynianie prowadzili już 2:0 i mogło się wydawać, że Skra niewiele będzie mogła zrobić, ale bełchatowianie szybko się otrząsnęli, wychodząc na prowadzenie 4:3 po ataku Facundo Conte, który odbił blok rywali. Na pierwszej przerwie technicznej zespół z województwa łódzkiego prowadził 8:6.

Skra dwukrotnie odskakiwała na trzy punkty, najpierw prowadząc 10:7, a potem 16:13, gdy potrójny blok najpierw zatrzymał Konarskiego, a chwilę później Toniuttiego. Za drugim razem przewaga urosła nawet do czterech "oczek", ale w obu przypadkach ZAKSA doganiała przeciwników.

Gdy przy stanie 21:21 znów mieliśmy remis, wydawało się, że teraz kędzierzynianie przechylą szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tymczasem Skra znów odskoczyła na trzy punkty, po zepsutej zagrywce Konarskiego i punkcie z serwisu zdobytym przez Nicolasa Uriarte. Tego prowadzenia bełchatowianie już nie oddali, wygrywając 25:23.

Od początku trzeciego seta ton znów nadawała ZAKSA, prowadząc 3:1, 8:4 czy 15:11, gdy Gładyr zdobył punkt z zagrywki. Wówczas o przerwę poprosił Miguel Falasca, a jego zespół zniwelował stratę do jednego punktu. Gra się wyrównała, jednak w decydującym momencie kędzierzynianie zrobili to co do nich należało, wygrywając 25:22.

W czwartym secie, a właściwie w jego końcówce rozpoczął się spektakl dla widzów o mocnych nerwach, będący jednocześnie dramatem dla sympatyków zespołu z Kędzierzyna-Koźla. Wszystko szło po myśli ekipy z województwa opolskiego do stanu 17:14. Wtedy to w aut piłki posłali Deroo i Konarski, a Wrona zapunktował serwisem.

Skrę na prowadzenie 19:18 wyprowadził Mariusz Wlazły, a Ferdinando De Giorgi poprosił o czas, po którym Skra powiększyła przewagę o jedno "oczko". ZAKSA się nie poddawała i kiedy wyszła na prowadzenie 23:22, wydawało się, że turniej za moment się zakończy. Zwłaszcza, że po zdobyciu punktu przez bełchatowian Mariusz Wlazły zaserwował w siatkę i zrobiło się 24:23. Na zagrywce pomylił się jednak również Deroo, posyłając piłkę w aut.

ZAKSA jeszcze dwa razy stawała przed szansą na zakończenie meczu, po raz ostatni przy stanie 26:25, gdy Konarski obił blok rywali. Chwilę później ten sam zawodnik pomylił się na zagrywce, serwując w aut. Potem nastąpił już kluczowy moment meczu. Lisinac skutecznie zablokował Deroo, Skra wyszła na prowadzenie 27:26 i w następnej akcji wyrównała stan spotkania.

Tie-break był prawdziwym dreszczowcem. Znów wydawało się, że ZAKSA jest o krok od wygranej, bowiem przy zmianie stron prowadziła 8:3, a za chwilę 9:4. Kto wie, czy kluczowym nie okazał się jednak moment, kiedy Deroo skutecznym blokiem wyprowadził zespół z Kędzierzyna-Koźla na prowadzenie 11:6, jednak arbiter po weryfikacji nakazał powtórzenie akcji. ZAKSA protestowała, a sędzia sięgnął po czerwony kartonik.

Zamiast 11:6, zrobiło się 10:7. To z pewnością wybiło kędzierzynian z rytmu. Mimo to, kędzierzynianie doprowadzili do stanu 13:11 i byli naprawdę blisko zwycięstwa, nawet po tym gdy Skra wyrównała. Gładyr skutecznym atakiem wyprowadził bowiem swój zespół na ponowne prowadzenie, tym razem 14:13. ZAKSA potrzebowała już tylko punktu, by cieszyć się ze zdobycia upragnionego trofeum.

Dwie piłki meczowe nie zostały jednak wykorzytstane, a emocje w Hali Orbita sięgnęły zenitu. Konarski zaserwował w aut i to Skra objęła prowadzenie. Deroo wyrównał, ale Marechal dał bełchatowianom jeszcze jedną piłkę meczową. Skra nie zmarnowała już tej szansy. Licznie przybyli do stolicy Dolnego Śląska kibice z Kędzierzyna-Koźla, głośnym dopingiem wspierający swój zespół zamilkli i jeszcze długo nie byli w stanie uwierzyć w to co się stało...

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - PGE Skra Bełchatów 2:3 (25:12, 23:25, 25:22, 26:28, 17:19)

Sędzia pierwszy: Maciej Twardowski

Sędzia drugi: Paweł Burkiewicz

ZAKSA: Tillie (4), Konarski (20), Gładyr (15), Wiśniewski (8), Deroo (18), Toniutti (3), Zatorski (L) oraz Rejno, Buszek (16), Bociek, Czarnowski; trener Ferdinando De Giorgi

Skra: Lisinac (11), Wlazły (22), Kłos (4), Conte (23), Uriarte (2), Marechal (9), Piechocki (L) oraz Marcyniak, Wrona (5), Janusz, Stanković, Gromadowski (2), Rodriguez, Milczarek (L); trener Miguel Angel Falasca

Wrocław Hala Orbita Puchar Polski finał PP PGE Skra Bełchatów ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

Reklama
Udostępnij tę dyskusję na

Proszę zachować komentarze zgodne z regulaminem oraz zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami. Informujemy, że Administratorem poniższych danych osobowych jest DJAmedia Sp. z o.o., Piotrowice-Osiedle 16, 59-424 Męcinka. Dane osobowe zostały przekazane dobrowolnie i będą przetwarzane wyłącznie w celu przesłania zamieszczenia komentarza na portalu. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Osoba, której dane dotyczą ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania i usuwania poprzez kontakt z Administratorem: kontakt@dolnyslask24h.pl.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. dolnyslask24h.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.